…. czyli aktualny raport z nadwiślańskiego rynku codziennej, medialnej bezmyślności i upodobania do ekranowej tandety. Wpierw kilka wyimków z niedalekiej przeszłości, bo polskie media drukowane i sieciowe nie dają o sobie zapomnieć, dostarczając skrajnych przykładów indolencji, nie profesjonalizmu i radosnej twórczości dla zaburzonych myślowo odbiorców. Mają ich za takich pisząc na przykład, że Polak był wśród laureatów 98. ceremonii wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Nie odbierał zatem Oscara tylko nagrodę 98. Ceremonii!!!
Zuchy zza urzędniczych biurek nie chcą być gorsi i swego czasu komunikowały, że PISF zwraca się z apelem do producentów filmowych o równoległe udostępnianie materiałów dostępnościowych. Po takiej perle można prawie bez emocji przeczytać komunikat specjalistycznego portalu militarnego, ze Rosjanie w Ukrainie rozstrzelali Abramsy na strzępy!!! Albo, że KRRiT bierze stację (chodzi o słynną z niezależności od prawdy telewizję R.) na TAPET. To pewnie pisał brat mleczny autora legendarnego banera z pewnego miasta na Dolnym Śląsku, który informował, gdzie mieści się KASYN GRY. Niezawodne bywają blondynki obojga płci, piszące o modzie i urodzie. Jedna z nich udowadniała właśnie, że zna receptę na odżywianie, które zwalcza stany zapalne stawów!!!
Nasze telewizory też lokują się w czołówce brawurowych haseł. Publiczny nadawca chwalił się na przykład wiosną, że mecz ze Szwecją przebił oglądalnością spotkanie z Albanią oferując także widok na komentatorów i atmosferę stadionu!
Niebawem czekają biednych nadwiślańskich telewidzów prawdziwe, nomen omen, festiwale tandety, megalomanii i złego gustu czyli imprezy muzyczno- wokalne, nadawane z amfiteatrów w Opolu i Sopocie. Zawsze z udziałem tych samych co zawsze wykonawców, prowadzone przez tych samych co zawsze szołmenów, w oprawie przygotowanej przez tych samych co zawsze miłośników laserów, dymów i pulsujących świateł. I tak bez litości dla oczu, uszu i mózgu od kilkunastu już lat.
WD-40
