Forum Biznesowe towarzyszące od kilku lat Festiwalowi Telewizyjnemu w Monte Carlo stanowi dobre uzupełnienie selekcji konkursowych, spotkań twórców z publicznością i niezbędnych przy okazji takich, jat ta, imprez, spektakularnych akcentów w postaci uroczystych gal otwarcia i zamknięcia czy codziennych spotkań z uznanymi czy właśnie rozbłysłymi gwiazdami na czerwonym dywanie.
W bogatym programie tegorocznego Forum uwagę zwracały trzy pozycje. Obok arcyciekawego spotkania i długiej rozmowy z klasykiem telewizyjnego i kinowego filmu, Michaelem Hirstem dwa panele dyskusyjne, których uczestnicy pokusili się o szerszą refleksję nad siłą twórczą współczesnych kreatorów rynku i próbę odpowiedzi o źródła owej siły czy sposoby jej zdobywania i upowszechniania.
PRZESZŁOŚĆ JEST CIAGLE ŻYWA
Angielski scenarzysta, Michael Hirst ( autor m.in.: „Elizabeth”, „Młody Casanova”, „Jan Paweł II: Nie lękajcie się”, „Elizabeth: Złoty wiek” oraz seriali „Dynastia Tudorów” i „Wikingowie”) spędził dużą część swojej kariery na powrotach do postaci i światów, które widzowie traktowali jako znajome. Jednak, jak wyjaśnił na wstępie spotkania, sam rzadko traktuje historię jako materiał na nienaruszalny pomnik. Zamiast tego szuka w niej wrażliwości, niebezpieczeństw czy sprzeczności – ludzkiego materiału ukrytego pod ikoną.
W rozmowie z polską dziennikarką (współpracuje stale w „Variety” i „Kinem”) Martą Bałagą Hirst najpierw powrócił do filmu „Elizabeth” z 1998 roku w reżyserii Shekhara Kapura. W Anglii, jak powiedział, Elżbieta I pozostaje “ikoniczną postacią”, a ten szacunek stanowił problem. Reżyser nie wiedział, kim tak naprawdę była Elżbieta I i nawet pytał londyńskich taksówkarzy, co o niej myślą. Po przeczytaniu scenariusza i powiązanych materiałów, zobaczył w niej jednak nie symbol narodowy, lecz po prostu młodą kobietę w bardzo, bardzo trudnym i niebezpiecznym miejscu – zwłaszcza dla kobiety. To stało się kluczem do filmu. Podobny akt przeformułowania miał miejsce w przypadku Wikingów. Hirst przypomniał sobie, jak niewiele on i wielu innych tak naprawdę wiedziało o kulturze wikingów. Popularny obraz to banał o brutalnych i dzikich ludziach.
Nikogo i niczego nie uczę– powiedział. Chce natomiast, by widzowie czuli, że przeszłość pozostaje połączona z teraźniejszością. Odmowa nadmiernego treningu stała się częścią jego metody, nigdy nie chciał uczęszczać na kursy scenopisarstwa, także dlatego, że często uczyły one tylko naśladowania istniejących modeli. Obecna branża jednak budzi u niego niepokój, nie tylko ze względu na problemy produkcyjne, ale także deficyt w proponowanych pomysłach piękna i wyobraźni.
OD POMYSŁU DO PREMIERY
Do panelu dyskusyjnego pod hasłem „From Pitch to Premiere: Inside the Television Creative Process „ prowadzący dziennikarz Michael Pickard, zaprosił scenarzystę i producenta wykonawczego Michaela Hirsta, dyrektora zarządzającego sekcją fikcji France TV Toma De Matteis oraz kanadyjską producentkę wykonawczą Rola Bauer. Punktem wyjścia było pomnikowe pytanie: jak pomysł staje się serialem oraz jak scenarzyści i producenci pokonują długą drogę od propozycji do ekranu?
Dla Hirsta punkt wyjścia nigdy nie jest tylko założeniem. Rozmawiając o tym, co pozwala serialowi przetrwać wiele odcinków, powiedział, że musi być “mięso na kości”. Sam pomysł nie wystarczy: Każdy może mieć pomysł. To musi być świat na tyle bogaty, by karmić wyobraźnię, podczas gdy materiały historyczne muszą tworzyć znaczące powiązanie między przeszłością a teraźniejszością historii.
De Matteis podszedł do tego tematu z perspektywy codziennych dramatów, na przykładzie serialu „Un si grand soleil”, którego produkcja przekroczyła granicę 2000 odcinków. W takim formacie, wyjaśnił, wyzwaniem jest zbudowanie uniwersum, które może nieustannie ewoluować. Postacie muszą być rozpoznawalne, ale też zaskakujące, a scenarzyści muszą ciągle znajdować wiarygodne powody, by kochać, nienawidzić, zmieniać i się zderzać. Codzienny dramat, jak sugerował, nie polega na mechanicznym naciskaniu przycisków, lecz na utrzymywaniu żywego świata w ruchu.
Bauer, która pracowała na różnych stanowiskach produkcyjnych, w studiach filmowych i dla platform internetowych, podkreśliła, że producenci nie powinni szukać formuły. Niezależnie od tego, czy kierując się demograficznymi potrzebami kupującego, czy instynktem producenta, podstawa musi pozostać ta sama: Zacznij od historii. Zacznij od postaci. Twierdziła też, że praca producenta nie powinna zaczynać się dopiero w momencie pojawienia się materiału literackiego. Powinien być kilka kroków do przodu, myśleć intensywnie: o reżyserach, talentach, finansach, kupujących oraz praktycznej drodze do realizacji projektu. Odpowiedzialnością producenta nie jest czekanie na scenariusz, lecz zabezpieczenie przyszłości projektu, podczas gdy scenariusz nabiera kształtu.
Kwestia ochrony — i to, gdzie przechodzi w kontrolę — była jednym z najsilniejszych ogniw między tymi dwoma panelami. Hirst ostro krytykował showrunnerów, którzy narzucają swoją wizję, mówiąc reżyserom, jak kręcić, a aktorom jak występować, argumentując, że takie zachowanie tłumi talent. De Matteis wysunął podobny argument odnosząc się do realizacji odcinków codziennego dramatu: nawet tam reżyserzy i współpracownicy muszą mieć możliwość wniesienia czegoś własnego.
DYLEMATY PRODUCENTÓW
Motyw ten kontynuowany był w drugim panelu, prowadzonym przez Bauera i z udziałem Lesley Manville, przewodniczącej tegorocznego jury, aktorki i okazjonalnej producentki wykonawczej; Sue Latimer, dyrektorki zarządzającej ARG Talent Agency; Judy Lung, wiceprezeski ds. strategii, komunikacji i relacji w TIFF oraz producentką filmową z Florydy Maren Knieling.
Manville jasno dała do zrozumienia, że nie wybiera propozycji kolejnych ról zgodnie z oczekiwaną reakcją fanów. Wyjaśniła, że jej własna kariera została ukształtowana wpierw przez długą współpracę, jeszcze w teatrze, z Mike’em Leighem, potem zaś po pracę z Paulem Thomasem Andersonem przy Phantom Thread.
Jej uwagi na temat produkcji wykonawczej dodały rozmowie kolejny wymiar. Manville powiedziała, że aktorzy nie powinni przyjmować każdej roli bezrefleksyjnie, a ona robiła to tylko wtedy, gdy czuła, że ma doświadczenie i odpowiedzialność, by wnieść znaczący wkład. W filmie „Pani Harris jedzie do Paryża” zaangażowała się na tym poziomie, ponieważ była frontmanką filmu i chciała mieć odpowiednich ludzi, którzy pracują przy projekcie.
Latimer, mówiąc z perspektywy agentki, opisała swoją rolę jako strażniczkę bramy, może mieć poglądy na temat tego, czy projekt jest odpowiedni dla klienta, ale relacja musi pozostać zespołowa. Później dodała, że chciałaby zobaczyć więcej kobiet na stanowiskach dyrektorskich, które aktywnie pomagają innym kobietom, zauważając, że znaczna część jej kariery była wspierana przez mężczyzn, a nie przez wpływowe kobiety.
Lung poszerzyła dyskusję, analizując, jak władza przesunęła się poza tradycyjne struktury branżowe. Festiwale, publiczność i media społecznościowe odgrywają teraz większą rolę w odkrywaniu i rozwoju karier czy projektów.
Określenie “treści prowadzone przez kobiety” również było poddawane krytyce. Lung przyznała, że etykieta mogła pomóc w zdobyciu widoczności, zasobów i finansowania, ale ostrzegła, że historie kobiet nie mogą być traktowane jako jedna kategoria. “Kobiety i ich historie nie są kategorią,” powiedziała.
Manville szybko dodała, że kobiety od dawna udowadniają swoją wartość kulturową i komercyjną, od „Top Girls” po „Mamma Mia!” i „The Best Exotic Marigold Hotel”.
W obu panelach i wcześniejszej rozmowie z klasykiem, przekaz był uderzająco spójny. Niezależnie od tego, czy rozmowa dotyczyła sagi wikingów, codziennego francuskiego dramatu telewizyjnego, publiczności festiwalowej czy wkładzie aktora do produkcji, prelegenci zwracali uwagę na jedno: historie ekranowe przetrwają, gdy ich DNA jest chronione, ale rozkwitają tylko wtedy, gdy władza jest dzielona.
POD NIEUSTANNA PRESJĄ
Presja na nadawców, producentów i dziennikarzy, by “kontrolowali narrację”, stanowiła trzon jednej z najbardziej zdominowanych przez politykę tematów tegorocznego Forum Biznesowego.
W panelu pod hasłem “Kontrola narracji: Nadawcy i producenci nawigujący po regulacjach telewizyjnych” wzięli udział: reżyser i producent Anant Singh, profesor Chapman University oraz były dyrektor generalny Producers Guild of America Vance Van Petten, sekretarz generalna TVMonaco Angélique Tessier, prezeska ONO oraz rzeczniczka praw obywatelskich nadawców publicznych w Holandii Margo Smit, oraz moderator Graham Benson, przewodniczący GCB Consultants.
Rozpoczynając dyskusję, Benson przedstawił tę kwestię jako bezpośrednie zagrożenie dla wartości leżących u podstaw zarówno opowiadania faktów, jak i fikcji. Profesjonaliści telewizyjni, jak argumentował, mają ewidentne zasługi w ujawniania korupcji, krytykowania nieuczciwych praktyk oraz dążenia do dostarczenia “jednej najważniejszej rzeczy: prawdy“. Jednak ostrzegł, że wieje zimny wiatr, a siły polityczne i korporacyjne coraz bardziej wpływają na decyzje redakcyjne. Miejsca pracy ludzi są zagrożone, a ludzie często boją się podejmować decyzje, które podejmowali z łatwością i komfortem aż do stosunkowo niedawna– powiedział.
Smit, która kieruje ONO, międzynarodową organizacją zrzeszającą około 70 rzeczników prasowych, podkreślił, że przejrzystość stała się kluczowa dla zachowania zaufania publicznego. Rzecznicy prawni, jak wyjaśniła, działają pomiędzy niezadowoloną publicznością a ostrożnymi redakcjami, starając się uczynić metody dziennikarskie bardziej widocznymi. Pandemia przyspieszyła kryzys, ponieważ widzowie zamknięci w domu oglądali zarówno tradycyjne wiadomości, jak i nieweryfikowane treści w mediach społecznościowych, a następnie pytali nadawców, dlaczego nie przedstawiają “drugiej strony historii”.
Singh mówił z kolei o własnych doświadczeniach z Południowej Afryki w czasach apartheidu, gdzie cenzura wpływała zarówno na kino, jak i telewizję. Jego wczesne antyapartheidowe filmy musiały być przemycane z kraju, aby zyskać międzynarodową rozpoznawalność. Pierwszy, „Place of Weeping”, powstał w 1986 roku za około 3 000 dolarów i później trafił do kin w USA. Opisał to jako rodzaj “odwróconej metody propagandy” stosowanej przeciwko władzom RPA. Dziś, powiedział Singh, pole bitwy się zmieniło, ale walka nie. Istnienie mediów społecznościowych, festiwali i alternatywnych kanałów daje filmowcom nowe drogi do widzów, ale także wymaga od nich poruszania się w coraz bardziej spolaryzowanym środowisku medialnym.
Van Petten wygłosił najostrzejsze ostrzeżenie, skupiając się na Stanach Zjednoczonych. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, powiedział, argumentując, że obecna administracja wykazała bezprecedensowe zaangażowanie w decyzje programowe. Wskazał na presję wywieraną poprzez zatwierdzenia fuzji i groźby ze strony Federalnej Komisji Łączności, mówiąc, że wywołało to “efekt mrożący” na Pierwszą Poprawkę. Van Petten podkreślił, że presja polityczna nie jest jedynym zagrożeniem. Bardzo martwi mnie koncentracja bogactwa i to, jak ucisza ona głos demokracji – powiedział, wskazując na konsolidację mediów jako zagrożenie strukturalne, które może przetrwać każdy pojedynczy rząd.
Dla Tessier sytuacja jest inna w Monako, mikropaństwie z własnym kontekstem usług publicznych, ale wyzwania stojące przed publicznymi komentatorami są wspólne w całej Europie. Jako sekretarz generalna TVMonaco, uruchomionej w 2023 roku, i była dyrektorka TF1, powiedziała, że media publiczne są coraz częściej zmuszane do udowadniania swojej neutralności w klimacie kształtowanym przez media społecznościowe i alternatywne narracje. Ostatnia kontrola ze strony France Télévisions i Radio France, jak zauważyła, była trudnym momentem dla ich zespołów. Tessier argumentowała, że nadawcy muszą wzmocnić “zapory między redakcją a zarządzaniem” i powinni wcześniej uczestniczyć w debatach regulacyjnych, zamiast reagować dopiero po podjęciu decyzji.
Panel poruszył także kwestie AI, fałszywych wiadomości i edukacji medialnej, choć traktowano je jako objawy szerszego kryzysu zaufania. Smit ostrzegał, że młodzi ludzie często uczą się narzędzi przede wszystkim etyki, a Tessier podkreśliła potrzebę, by nadawcy w sposób przejrzysty identyfikowali użycie AI. Dramatycznie zabrzmiała konkluzja panelu: jeśli dziennikarze i nadawcy nie wyjaśnią swoich metod, politycy i regulatoryz mogą wkroczyć i zrobić to za nich. (Janko)
