Odbywające się po raz 10. targi CONECTA, które tym razem- bo przypomnijmy, to impreza wędrująca po Hiszpanii- gościły na Majorce (dokładnie w Magaluf) zgromadziły blisko 400 akredytowanych specjalistów (kadra zarządzającą, producenci, reprezentanci platform stremingowych, nadawcy telewizyjni i dystrybutorzy kinowi, twórcy i menedżerowie ds. rozwoju treści) z 30 krajów. Najliczniej z Francji, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Meksyku, Wielkiej Brytanii i Argentyny.
Géraldine Gonard, dyrektor generalna imprezy zauważyła podczas sesji zamykającej, że : CONECTA powstała z myślą o stworzeniu przestrzeni, w której branża mogłaby podsumować, omówić swoją przyszłość i generować projekty, które zobaczymy w nadchodzących miesiącach i latach. Majorka i Magaluf okazały się idealnym miejscem na tego rodzaju działania. (…) Nasz nowy, bardziej kompaktowy i kompleksowy format koncentruje się na ułatwianiu kontaktów i maksymalizacji wartości.
WCZORAJ I DZIŚ
Organizatorzy przy okazji jubileuszu przypomnieli, że od premiery w 2017 roku gościli ponad 6000 profesjonalistów z 50 krajów (wybrani partnerzy pochodzili każdego roku z obu Ameryk i Europy w tym m.in. z Polski w 2023) i mogą czuć się autentycznymi patronami 34 seriali, które powstały dzięki udziale ich pomysłodawców i producentów w sesjach pitchingowych. Od początku istnienia wydarzenie łączące (stąd hasło >conecta<) w sobie elementy klasycznych targów kontentu, festiwalu projektów serialowych i fabularnych oraz programowej konferencji branżowej, opowiadało się za decentralizacją hiszpańskiej i międzynarodowej branży treści, przenosząc dyskusje na obszar mniej uczęszczanych przez autorów i kreatorów rynków oraz wspierając reprezentantów branży i talenty z oddalonych od siebie nie tylko geograficznie regionów, tak jak miało to miejsce w tym roku na Balearach.
Program obejmował kilkadziesiąt paneli dyskusyjnych i debat, prezentacji i raportów oraz praktycznych warsztatów szkoleniowych i sesji networkingowych. Wśród głównych tematów znalazły się m. in.: wpływ sztucznej inteligencji na realne i projektowane modyfikacje praw autorskich, ekspansja i rozwój mikro dramatów i treści wertykalnych, nowe modele finansowania produkcji filmowej, telewizyjnej i internetowej, europejskie zachęty podatkowe a w końcu zmiana pokoleniowa w branży audiowizualnej.
Jednym z najważniejszych wydarzeń było zamknięte dla publiczności spotkanie 20 dyrektorów wyższego szczebla i decydentów z branży, poświęcone strategicznej analizie głównych wyzwań stojących obecnie przed międzynarodową branżą producentów treści oraz wspieraniu współpracy biznesowej. Nie wydano po tej debacie specjalnego komunikatu; czy zatem będzie ono miało jakiś odczuwalny wpływ na funkcjonowanie rynku, pokaże przyszłość.
Póki co mini raport na temat tego, jak zmienia się rynek z punktu widzenia twórców i producentów, emitentów oraz nabywców i w końcu konsumentów formatów, przedstawiła
Caroline Servy, dyrektor zarządzająca z legendarnej firmy The WIT. Pokazała także zestaw 24 projektów z całego świata, które mają spore szanse na powodzenie u telewizyjnej publiczności. Aż 9, co nie powinno nikogo dziwić, wyprodukowano w Wielkiej Brytanii ale wśród pozostałych były formaty m.in. z Litwy i Węgier!
Po raz kolejny statystyki obnażyły płytkość i amatorski profesjonalizm polskiego rynku. Wciąż nie ma nas, nawet w ilościach symbolicznych, wśród producentów i kreatorów, za to zajmujemy czołowe miejsce wśród importerów, bardzo aktywnie nabywamy projekty, reprezentujące właściwie wszystkie formy i gatunki.
Jonathan Broughton, dyrektor brytyjskiej firmy Plum Research, zaprezentował wyniki projektu Focus Fiction, który bada ewolucję strategii scenariuszowych w erze streamingu opartego na retencji widzów.
Obserwacja ma ułatwić odpowiedzi na pytania: jak grupy odbiorców tworzą nowe możliwości dla niszowych i zróżnicowanych opowieści, dlaczego starsze tytuły z bibliotek zyskują na znaczeniu i jak zmienia się harmonogram, aby zapewnić bardziej płynny krajobraz oglądalności?
Omówiono również rozwój neo- evergreenów, mniejszych tytułów, które z czasem budują trwałą wartość, co pomaga niektórym serialom w językach lokalnych przebić się na arenie międzynarodowej, podczas gdy inne pozostają bliżej rodzimego odbiorcy, oraz jak mikrodramaty wyłaniają się jako nowe narzędzie angażujące widzów.
KUPIĆ, NIE KUPIĆ?

Sesje pitchingowe to bardzo oczekiwany punkt corocznych wydań Conecta, tym razem prezentacje podzielono na bloki poświęcone: serialom dramatycznym, komediowym, fabułom i mini serialom. Zleceniodawcom, inwestorom i producentom oraz innym gościom imprezy zaprezentowano łącznie 26 finałowych projektów, wytypowanych przez specjalne międzynarodowe komisje kwalifikacyjne Na zakończenie wręczono zaś 11 nagród, ufundowanych przez RTVE Play, Spain Film Commission, Triodos Bank, Warner Music, Acorde, New Art oraz współpracujące z targami SANFIC (Chile), Bogotá Audiovisual Market – BAM (Kolumbia) i TV Beats Forum (Estonia).
Sztuczna inteligencja nie tylko tworzy/pomaga/zastępuje ale także bywa „bohaterem” lub siłą sprawczą serialowych opowieści. Przykład to firmowany przez niemieckiego producenta „Idyllic”. Oto mieszkająca w małym miasteczku na Majorce para brytyjskich emerytów staje wobec konieczności podjęcia własnego śledztwa w sprawie serii morderstw, nękających okolicę. Odkrywają, że żyją w symulacji VR, więc aby przetrwać, muszą dowiedzieć się, dlaczego sztuczna inteligencja, która ją obsługuje, zaprogramowana jest na zabijanie.
Także na Majorce, która, co widać zresztą na każdym kroku, jest dosłownie zadeptywana przez turystów, trzy miejscowe wieśniaczki, przypadkowo zabijają turystę, a próbując ukryć sprawę, wciągają dwie inne osoby w absurdalną spiralę oporu przeciwko gentryfikacji wyspy. Opis fabuły brzmi poważnie ale hiszpańska „Mallorca Things To Do” to zwariowana komedia z dużą szansą na ekranowy sukces.
Z kolei fiński projekt „Kobiety, o których myślę w nocy” to poruszający dramat o dziewczynie, prowadzonej przez świat zapomniane pionierki historii, która poszukuje nowego sposobu na życie i przynależności do nowej grupy społecznej.
W hiszpańskim projekcie „To Catch an Old Lady” starzejąca się Galicyjka, cierpiąca na chroniczne poczucie samotności, próbuje popełnić przestępstwo, aby trafić do więzienia i tam spotkać się ze swoją jedyną przyjaciółką.
Są jednak i bardziej optymistyczne propozycje. Ot, choćby francuski „Emmanuel Kraus, The Lady Heartbreaker”. Zdemoralizowany oszust przeprowadza swoją matkę-alkoholiczkę do luksusowego domu spokojnej starości na Lazurowym Wybrzeżu, aby oszukiwać bogate wdowy. Jednak jego perfekcyjny plan rozpada się, gdy nowy cel okazuje się równie sprytny jak on sam.
Albo „Aftertaste”, którego bohaterka- młoda szefowa restauracyjnej kuchni zostaje uczennicą i powierniczką wymagającego krytyka kulinarnego cierpiącego na chorobę Alzheimera. Razem rozpoczynają wyścig z czasem, aby znaleźć się w znanym przewodniku kulinarnym, jednocześnie mierząc się z bolesną przeszłością.
Faworytem zagranicznych uczestników imprezy był hiszpański „Toro”. W drodze do Pampeluny na słynne święto San Fermin młodzi turyści wybierają złą trasę i wpadają w pułapkę na odizolowanym pastwisku. Czeka tam na nich mściwy byk.
Dobre wrażenie pozostawił po sobie ukraiński- niemiecki pomyśl na półtoragodzinny film „How Come Boris Had no Worriers?”. W obliczu kryzysu wieku średniego i utraty rodziny, niedomagający dziennikarz wyrusza w podróż, która zmusza go do konfrontacji z gorzką przeszłością.
Dość niespodziewanie do wojennej przeszłości odwoływały się aż dwa pokazywane w Magalufie projekty. Pierwszy, mocno dyskusyjny, to francusko- kanadyjski „Last Batalion”: siódemka nieznajomych we współczesnej Brukseli odkrywa, że łączy ich fragment utraconej przeszłości, jako członków legendarnego, tytułowego oddziału z czasów II wojny światowej…
Drugi to izraelsko- holenderski „Papa Bas”- prawdziwa historia profesora Jana Bastiaansa, holenderskiego psychiatry, który od końca lat 50. do 70. XX wieku leczył LSD ocalałych z II wojny światowej. Jego psychodeliczne podróże zacierały pamięć i przywoływały koszmary, lecząc udręczone dusze kosztem jego kariery i umysłu.
Na koniec o projekcie polskim, który na Majorce zaprezentowały producentki, Karolina Galuba i Małgorzata Małysa, z firmy Furia Film. „Plemię” to półtoragodzinna fabuła, którą będzie reżyserować Olga Hajdas, opowiadając taką oto historię zapisaną w zestaw haseł: cztery kobiety, martwa matka, rozbite Volvo i Bałkany przed nimi: gdy skandal zmusza je do opuszczenia Polski, droga staje się odurzającą, a zarazem oczyszczającą ekstazą żalu, seksualności i kobiecej wściekłości.
JANUSZ KOŁODZIEJ
