To się nie zmiana od lat bo nikt nie ma wątpliwości, że festiwal w Clermont- Ferrand (48. edycja gościła w Masywie Centralnym od 30 stycznia – 7 lutego) to największa i najważniejsza impreza w filmowym świecie krótkiego metrażu. Tak, jak Amsterdam króluje w dokumencie, Annecy w animacji, a Lille i Monte Carlo w produkcji telewizyjnej.
Nie tylko liczby świadczą o tej dominującej roli ale przede wszystkim selekcja i program (około 200 najnowszych tytułów zostało wybranych do premier lub pokazów w konkursach, blisko 200 kolejnych filmów pokazano w ramach dodatkowych programów tematycznych, regionalnych lub zaproszonych), poziom filmów i zaproszonych z całego świata gości. Plus znakomita frekwencja (blisko 180 tysięcy sprzedanych filetów) oraz prawie 4000 gości branżowych biorących aktywny udział w części biznesowo- merytorycznej po nazwą Short Film Market. Tu po kilkuletniej przerwie powróciło polskie stoisko, przygotowane przez Krakowską Fundacją Filmową dzięki wsparciu finansowym PISF- u.
W czwartym roku rosyjskiej agresji na Ukrainę osłabło, ze zrozumiałych względów, filmowe zainteresowanie tym co dzieje się na Wschodzie Europy. Wstrząsające reportaże wyemitowane w ostatnim sezonie, choćby „2000 metrów do Andrijiwki”, nie pozostawiają złudzeń co do tego, że rosyjscy napastnicy prowadzą kampanię na zniszczenie przeciwnika, co oznacza, że dzienne rozkazy sankcjonują mordy, gwałty i grabieże. Pola zasłane trupami, wraki czołgów, splądrowane i spalone zabudowania- to codzienność na ukraińsko- rosyjskim froncie ale wcale nie mnie dramatyczne sytuacje maja miejsce na zapleczu. Nie padają tam wprawdzie strzały ale codziennie, co chwila ważą się ludzie losy.
Pokazał to dobrze „Dzień Wielkanocy” Mykoła Zasiejewa (Ukraina, Francja) W Niedzielę Wielkanocną w Kijowie dwaj żołnierze z wojskowego biura rekrutacyjnego powoli przemierzają ulice, obserwując mężczyzn, którzy mogliby zostać powołani do służby. Ich poszukiwania prowadzą ich do młodego mężczyzny, który wyszedł z domu tylko po to, by kupić jedzenie…
Albo „Niedostępne” Kyryło Zemlyanyiego (Ukraina, Francja, Belgia, Bułgaria, Holandia) Serhij, młody mężczyzna, który całe dnie spędza pracując w wolontariacie, często traci kontakt z rodziną mieszkającą na okupowanym terytorium. Kiedy matka w końcu zgadza się na ewakuację, Serhij dowiaduje się, że konwój humanitarny z jego rodzinnego miasta nie będzie mógł zabrać cywili. Decyduje się na desperacki krok i wyrusza na pomoc.
I jeszcze inne spojrzenie, tym razem z drugiej strony wojennej barykady. Animowana „Zima w marcu” Natalii Mirzoyan (Estonia, Armenia, Belgia, Francja) pokazuje młodą rosyjską parę, bezradną wobec wojny i niepogodzoną z jej wybuchem. Młodzi postanawiają na dobre opuścić dom, ale ich podróż do Gruzji zamienia się w surrealistyczny koszmar.
Brzmi to jak ponury dowcip ale wydarzenia w Ukrainie mają silną „konkurencję” w postaci trwającej od kilkudziesięciu miesięcy czystki etnicznej a dokładniej masakry palestyńskiej ludności przez armię izraelską czy hekatomby w oblężonej Strefie Gazy, przynoszącej codziennie porażające telewizyjne newsy, a w kinie obrazy, które zamykają oczy.
Nie wolno zapominać o wulkanie konfliktów na Bliskim Wschodzie, bo poza Palestyną i Strefą Gazy, także Bejrut wciąż przypomina o sobie. Isabelle Mecattaf autorka filmu „Nie jestem przestraszony, tylko smutny” (Liban, Bułgaria) kierując kamerę na swoją rodzinę i okolicę w Bejrucie podczas niedawnych izraelskich bombardowań miasta, uchwyciła niepokojące współistnienie normalnego życia z nieustającym szokiem i żalem wynikającym z życia na peryferiach wojny.
Filmowcy, świadomi, że przerażające dosłownością obrazy, pokazywane w nadmiarze, z czasem osłabiają przekaz, bo nikt nie jest w stanie znieść bez skutków dla własnej wrażliwości i psychiki, zdjęć zabitych dzieci i niekończących się ruin. Stąd także próby swoistego przełamania grozy. Przykład?
Podpisany przez jordańskiego reżysera Omara Rammala „Knetucky Gaza” zapuszcza się z kamerą do oblężonej Strefy Gazy, by udowodnić, że nawet w ekstremalnej sytuacji przemytniczy duch nie ginie w narodzie.
SAM, SAMA, SAMOTNOŚĆ
Zapewne nie da się dyskutować z twierdzeniem, że najróżniejszą i najbardziej śmiercionośną chorobą naszej cywilizacji jest rak. Ale każdy kolejny rok dostarcza tysięcy, milionów dowodów na to, że samotność, wyobcowanie, brak otwarcia na świat i ludzi, bywają równie śmiertelne. Zjawisko nie dotyka, jak kiedyś, tylko ludzi starych albo samotnych z wyboru ale coraz częściej ledwie dorosłych, a nawet juniorów w życiowej lidze.
„Most” Giacomo Bendotti (Włochy) Gregorio wyrusza minibusem z Włoch do Słowenii w poszukiwaniu niedrogiej opieki stomatologicznej. Podróż jest częścią zorganizowanej wycieczki, kompleksowego pakietu obejmującego zakwaterowanie, zabiegi stomatologiczne i wycieczki z przewodnikiem. Gregorio postanawia skorzystać okazji i odszukać ślady przeszłości. Poznaje samotnie mieszkająca kobietę i pierwszy raz od lat może swobodnie z równie jak on dorosła Słowenką porozmawiać i pomilczeć.
Bywają różne leki na samotność, różnie tez zapobiega się biedzie i pobudza marzenia o lepszych zyciu. W kubańsko- amerykańskim „Norheimsund” Any A. Alpizar śledzimy romans na odległość młodej kobiety ze starszym Norwegiem, co ma pomóc jej i jej matce wyrwać się z surowego życia na Kubie. Ale niestety marzenia zostają zachwiane, gdy zda sobie sprawę, że przyszłość w bogatej Europie nie rysuje się tak sielankowo, jak jej się wcześniej wydawało.
Pozostajemy na Karaibach bo z Kuby niedaleko do Haiti, gdzie mieszkają Marienne i Pétion („Blue Heart” reż. Samuel Suffren, laureat Grand Prix konkursu międzynarodowego), dzielnie znoszący skromną starość i niecierpliwie czekający na telefon od syna z USA, który ma odmienić ich dotychczasowe życie. Ale aparat milczy jak zaklęty zaś ich dotąd skrywane lęki i narastające nieporozumienia, zaczynają się kumulować.
Samotność w tłumie to doskonale znany i rozpoznany filmowo stan. Ale hiszpanka Lucia G. Romera dopisuje do tego katalogu swoją historię („ Prawie wrzesień”) Jej bohaterka Alejandra to młoda kobieta, mieszkająca cały rok z rodziną na nadmorskim kempingu. Ale mimo, że nie brakuje okazji do nawiązania nowych znajomości, coraz mocniej dokucza jej obawa a nawet strach przed kolejnym porzuceniem. Nowy związek z turystką z Madrytu tylko pogłębia ten stan.
„Obi jest chłopcem” Dika Ofoma (Nigeria) opowiada zaś taką historię. Ubrana w kobiecy strój Obi wraca do domu na pogrzeb matki i staje twarzą w twarz z przemocą i uprzedzeniami związanymi z płcią, które pogorszyły jej relacje z ojcem i jej miejsce w społeczności.
I jeszcze węgierski portret rodziny we wnętrzu czyli „Világvége” Pétera Hajmásiego i Gabrielli Csoma, choć w tej rodzinie są tylko kobiety. Czekają na mężczyzn, ale ci nigdy się nie pojawiają. Matka i córka, dwa pokolenia, jedna noc. Historia traumy, transgeneracyjnego lęku i tęsknoty za przyprawami, tymi dosłownymi i tymi życiowymi.
ECH ŻYCIE, ŻYCIE
Ale przecież gdzieś na obrzeżach wojennych zawieruch i pogubionych życiowo ludzi funkcjonują inne światy, w miarę poukładane i przewidywalne, zaludnione przez nosicieli wszystkich stanów świadomości. W tym osobników zdystansowanych wobec otoczenia i samego siebie, dowcipnych i pomysłowych, inteligentnych i utalentowanych. I w festiwalowym kotle nie zabrakło potraw z takimi bohaterami.
Oto belgijska „Buda” Raphaëla Kaddoura, kilkuminutowa dokumentalna wycieczka do Recypark Buda niedaleko Brukseli. Jego pracownicy nie tylko odbierają i segregują odpady ale także nastroje, humory i stany emocjonalne klientów. W metodzie kłania się Kieślowski, którego słynna definicja ustawienia kamery, znalazła tu doskonałe potwierdzenie.
Albo zrealizowany niedaleko holenderski „Strzał w sztukę” Ilke Paddenburg, który rozbawił totalnie wielotysięczną festiwalową widownię i natychmiast oraz całkowicie zasłużenie stał się głównym kandydatem do Nagrody Publiczności. To takie obrazki z wystawy a dokładniej pisząc z międzynarodowego festiwalu sztuki, przy organizacji i prowadzeniu którego pracuje armia wolontariuszy, głownie, co modne na Zachodzie Europy, osób starszych. Dwóm sympatycznym siwowłosym paniom przypadł w udziale nadzór nad pawilonem, w którym prezentowana jest dość odważna i kontrowersyjna instalacja. Panie nie tylko nadzorują ale także postanawiają wziąć czynny udział w tym mocno erotycznym performance, co nie mogło i nie skończyło się happy- endem.
Widzowie i goście 48 ISFF mogli się także, ku powszechnemu zaskoczeniu, przekonać, że Hindusi mają poczucie humoru i potrafią udanie żartować z samych siebie („Byliśmy tutaj” Pranav Bhasin). Trzej emeryci z małego miasta, przekonani, że maszyny po cichu ich zastąpią, grożą, że sami przejmą najważniejsze stanowiska w lokalnym markecie branży AGD. I pewnie zrealizowali by groźbę, gdyby nie syn jednego z nich…
Na koniec o jedynym tym razem polskim akcencie w konkursie głównym festiwalu czyli obrazie „Zza szyby podglądam jak umiera sarna, młoda”. Angelika Cygal, studentka szkoły filmowej w Łodzi, po raz kolejny, bo już wcześniej portretowała swego brata i mroczne okoliczne lasy, wyruszyła z kamerą w rodzinne strony, w daleki kraj za miastem, gdzie wciąż kosa jest w użyciu, wódka codziennym napojem, a pierzyna głównym składnikiem posagu młodej mężatki. Unosi się nad filmem duch opiekuna artystycznego, Łukasza Barczyka, dyżurnego specjalisty od zaskakujących a bywa, że mocno pretensjonalnych udziwnień, co sądząc po reakcji festiwalowej publiczności i tym razem nie pomogło w kontakcie dzieła z odbiorcą.
JANUSZ KOŁODZIEJ
NAGRODY 48 ISFF CLERMONT- FERRAND 2026:
Grand Prize in the International Competition: Bleu Heart by Samuel Suffren
Grand Prix compétition nationale : Intersecting Memory by Shayma’ Awawdeh
Grand Prix compétition labo : God is Shy by Jocelyn Charles
Special Jury Prize in the National Competition: Bread and Games by Léa Tarral & Judith Longuet-Marx
Special Jury Prize in Lab Competition: L’mina by Randa Maroufi
Audience Award in the National Competition: Please Hold by Solal Bouloudnine
Audience Award in Lab Competition: Sixty-Seven Milliseconds by fleuryfontaine, Galdric Fleury, Antoine Fontaine
SACD Award for Best First or Second Fiction Work: Beneath the Ruins by Nadhir Bouslama
SACD Award for Best French-Language Animation: Sulaimani by Vinnie Ann Bose
SACEM Award for Best Original Score: Amélie Bonfils for the film Curiosity on Planet Mars by Tommy Baron
Prix Canal+ : Please Hold by Solal Bouloudnine
Best Actress in the National Competition: Marie Denys for the film Fanny at the Beach by Raphaëlle Petit-Gille
National Student Award: Murs by Basile Charpentier
International Student Award: Bleat! by Ananth Subramaniam
Prix du rire Fernand Raynaud : Bread and Games by Léa Tarral, Judith Longuet-Marx
Queer Film Award: Birthmark by George Peter Barbari
Prix Festivals Connexion : Sixty-Seven Milliseconds by fleuryfontaine, Galdric Fleury, Antoine Fontaine
Special Effects Award: Um by Nieto
Procirep Award for Short Film Producer: Kidam
National Student Jury Special Mention: Intersecting Memory by Shayma’ Awawdeh
Special Mention of the Lab Student Jury: The Man in White by Aman
