
W sercu starej części Sarajewa, ledwie kilkaset metrów od słynnego mostu, na którym sto jedenaście lat temu padły inauguracyjne strzały I wojny światowej (po sąsiedzku stoi metalowa replika samochodu, który feralnego dnia wiózł Arcyksięcia Ferdynanda z małżonką), od ponad trzydziestu lat centralnym punktem miasta jest Teatr Narodowy. Utrzymany w neorenesansowej manierze budynek ma ponad sto dwadzieścia lat i chyba bardzo już pilnie czeka na remont. Ale póki co zaaranżowane na potrzeby festiwalu otoczenie skrywa liczne znaki czasu i zasłonia mało efektowne otoczenie. To zresztą problem całej sarajewskiej starówki, której bliżej do realiów byłej Jugosławii niż współczesnej Europy…
TROCHĘ STATYSTYK
Od ponad trzydziestu lat na schodach Teatru Narodowego obywa się uroczysta inauguracyjna feta, zawsze z udziałem wielkich światowych gwiazd. W towarzystwie uśmiechniętego dyrektora imprezy, Jovana Marjanovića, otwierali Sarajevo Film Festival m.in.: Robert de Niro, Angelina Jolie, Benicio del Torro, John Turturro, Wim Wenders, Bono, Paweł Pawlikowski a tym razem m.in. Stellan Skarsgård i Willem Dafoe. Ten ostatni poprowadził także swój kurs mistrzowski, podobnie jak: Paolo Sorrentino, Ray Winstone i Michael Franco.
Jak zapewniali organizatorzy, zespół programowy Sarajewa, kierowany przez dyrektor kreatywną Izetę Građević, obejrzał 1036 filmów, w tym 195 fabularnych filmów fabularnych i 291 dokumentalnych.
Pięćdziesiąt filmów rywalizowało o nagrody Heart of Sarajevo w czterech sekcjach konkursowych festiwalu – fabularnej, dokumentalnej, krótkometrażowej i studenckiej. Zaprezentowano 15 światowych, sześć międzynarodowych, 28 regionalnych i dwie lokalne premiery.
AHMED I INNI
Takich jak sarajewski festiwal jeśli chodzi o historię, program i miejsce na mapie, jest w Europie zapewne kilkadziesiąt, ale cechą wyróżniająca stolice Bośni i Hercegowiny jest skupienie uwagi na prezentacji lokalnych, bałkańskich produkcji. Stąd przewaga obrazów zrealizowanych w tym regionie i tylko pojedyncze tytuły w importu.
Ale od razu powiedzieć trzeba, że ten świadomy zabieg znakomicie podnosi jakość programu, zainteresowanie europejskich mediów i branży filmowej. Tym bardziej, że wybór konkursowych i pokazów/bloków dodatkowych okazał się bardzo interesujący.
„DJ Ahmed” Georgiego M. Unkovskiego z Północnej Macedonii, przed Sarajewem był pokazywany m.in. za oceanem gdzie na Sundence zdobył główne nagrody i świetne rekomendacje innym imprezom . Teraz odbywa tourne po Europie, wszędzie zdobywając publiczność i kolejne wyróżnienia. W Sarajewie aż trzy- publiczności, młodej widowni i portalu branżowego o globalnym zasięgu.
A opowiada historie prostą, nie bawi się w przesadne psychologizowanie ani pogłębione motywacje bohaterów. Tytułowy Ahmed ma szesnaście lat, kilkuletniego brata, trudnego w kontaktach ojca i mnóstwo pracy w gospodarstwie hodującym owce. Ma też ambicje i marzenia, by zmienić życie w kieracie, poznać dziewczynę i zostać… gwiazda hip- hopu. Reżyser umiejętnie przeplata trzy główne wątki opowieści, świetnie niuansuje kulminacje, ani na moment nie ukrywa, że kocha swych bohaterów bo warci są tego, kibicuje im, całość opatrując humorem, uśmiechem, stosownym dystansem. „DJ Ahmed” to idealne kino środka, z nadzieją na widza w każdym kinie, także telewizyjnym czy streamingowym.
Zaraz potem festiwalowa publiczność obejrzała wspaniały debiut fabularny serbskiego reżysera Stefana Djordjevicia „Wietrze, mów do mnie”, bardzo osobisty, intymny list do najbliższych jego serca kobiet. Bohater, alter ego, reżysera przyjeżdża do rodzinnego domu, po raz pierwszy po śmierci ukochanej matki. Ten powrót do domu, inspirowany chęcią nakręcenia filmu o prawdziwych, bo żyjących w zgodzie z naturą, wiarą i obyczajem ludziach, zapoczątkuje introspekcyjną podróż. Jury konkursu fabularnego, któremu przewodził Siergey Loznica tak napisało w uzasadnieniu dla Serca Sarajeva dla tego obrazu: Twórca naszego najlepszego filmu odważnie i dociekliwie podchodzi do swojego bardzo osobistego tematu, współpracując ze swoimi współpracownikami, aby połączyć elementy fikcji i dokumentu w film o urzekającej melancholii i delikatnym pięknie.
I jeszcze austriacko- niemiecki „Biały ślimak” Elsy Kremser i Levina Petera, którego światowa premiera odbyła się przed trzema tygodniami w Locarno. Zrealizowany na Białorusi i zainspirowany prawdziwymi historiami aktorów niezawodowych film opowiada o niekonwencjonalnym romansie dwójki outsiderów. Ona- biała jak anioł modelka, marząca o kontrakcie w Chinach i on- barczysty, wytatuowany brodacz, pracujący nocami w miejscowej kostnicy. Łączy ich przypadek a potem coraz więcej, niezgoda na brutalność świata i zgoda na życie na uboczu, w ciszy i samotności. Jak pisał recenzent Variety: Film wydobywa głęboką samotność, która przenika współczesne życie, rzucając wyzwanie tradycyjnym wyobrażeniom o miłości, a jednocześnie odsłaniając delikatne nici, które łączą – i zrywają – relacje międzyludzkie.
DOKUMENT PRAWDĘ CI POWIE
Festiwal sarajewski zaoferował dwa konkursy dokumentalne, oba dodajmy na bardzo wysokim poziomie, pokazujące filmy po starannej selekcji, różnorodne tematycznie i gatunkowo.
Pierwszy z nich Divia” (Ukraina/Polska/Holandia/USA , pokazywany w konkursie pełnometrażowych dokumentów, zaskoczył publiczność ale szybko przekonał ją niezwykłą uroda zdjęć, warstwą muzyczną i oryginalnym spojrzeniem na konflikt na Wschodzie Europy. Wojna w Ukrainie widziana poprzez pryzmat losów zwierząt domowych i dzikich, niszczenia zasobów leśnych i w ogóle przyrody. Giną ludzie, w gruzy obracane są kolejne miasta i wioski ale giną także psy, koty, jelenie i borsuki, płoną lasy i wrzosowiska, całe hektary pół uprawnych zryte są gąsienicami pojazdów pancernych i upstrzone lejami po bombach. Przygnębiające, poruszające kadry, którym towarzyszy napisana specjalnie przez Sama Slatera muzyka. I żadnego słowa z ekranu…
Dmytro Hreczko autor „Divii” tak mówił m.in. na interesującym spotkaniu po za kończeniu pokazu: Filmowanie przyrody mnie fascynuje, ponieważ naprawdę mnie fascynuje. Uwielbiam podróże, uwielbiam naturalne krajobrazy, kocham zwierzęta – i to jest coś, co głęboko mnie boli. Jak to często bywa z filmowcami dokumentalnymi, skupiamy się na tym, co boli nas najbardziej. W moim przypadku rani mnie zniszczenie przyrody. Oczywiście nie umniejsza to cierpienia ludzi, bo ludzie również są częścią natury.
(…) Sam Slater skomponował muzykę specjalnie do filmu. To był wyjątkowy proces, ponieważ on komponował muzykę na etapie montażu. Uwzględniliśmy jego muzykę podczas montażu, a on również reagował na ewolucję edycji podczas komponowania. W ten sposób ścieżka dźwiękowa została w całości stworzona w dialogu z koncepcją >Divia<.
W tym konkursie pokazano także świetny austriacki dokument „Our Time Will Come” Ivette Locker (wyróżniony Sercem Sarajewa) o złożoności ludzkich relacji na przykładzie próbującego znaleźć swoje miejsce pod słońcem uciekiniera z Gambii i jego blondwłosej żony Victorii. Ich powrót do Austrii to swego rodzaju test na to czy we współczesnym świecie możliwa jest egzystencja bez konfliktu nie tylko z obowiązującymi normami porządkującymi życie publiczne ale też odwiecznymi, lokalnymi uprzedzeniami.
Konkurs krótkometrażowy także pozostał w pamięci także dzięki takim filmem jak „Winter In March” (Armenia/Estonia/Francja/Belgia) Natalii Mirzoyan. Ledwie kwadrans wykorzystany po mistrzowsku. Oto para młodych Rosjan, zmęczona i zniechęcona wojną, postanawia na dobre opuścić opresyjny również wobec własnych obywateli kraj i wyjechać za granice. Ich podróż do Gruzji staje się surrealistycznym koszmarem, a strach przed rozłąką, materializuje się na granicy.
Albo świetny „The Spectacle” (Węgry/Francja) Bálinta Kenyeresa, którego bohater, młody Rom ma szansę na międzynarodową karierę, której początkiem może być występ w mocno reklamowanym filmie telewizyjnym. Nie może jednak przewidzieć, że pokalały skrywanego rasizmu i nietolerancji są wcale głębokie i nie obejmują tylko wschodniej części Europy.
MADE IN POLAND
Poza filmem Dmytro Hryczko w Sarajewie pokazano w konkursie krótkich dokumentów znany już naszym widzom film „Can You Hear Me?” Anastazji Naumienko.
Warto i trzeba dodać, że ważnym i aktywnym uczestnikiem części biznesowo- programowej festiwalu czyli 23. Wydania CineLink Industry Days (panele dyskusyjne, prezentacje już zrealizowanych i planowanych projektów z Europy Południowo-Wschodniej i regionu MENA w różnych formatach i na różnych etapach rozwoju) była zaproszona specjalnie przez organizatorów grupa polskich producentów filmowych. Ich przyjazd był możliwy dzięki wsparciu PISF, który był w tym roku jednym z głównych partnerów CLID. Efekty rozmów, kontaktów i ustaleń poznamy zapewne w najbliższym czasie ale rokowania są obiecujące.
JANUSZ KOŁODZIEJ