61. SOLOTHURNER FILMTAGE, Solura: Jak spojrzeć na siebie oczami innych

Coroczne, tygodniowe  spotkania ze szwajcarskim filmem w Solurze są dobrą, utrwaloną tradycją licznych pokazów i ożywionych międzypokoleniowych dyskusji, okazją do podsumowania minionego sezonu i nagrodzenia najlepszych obrazów fabularnych, dokumentalnych i animowanych „made in Helevetia”.

Blisko 65 tysięczna frekwencja, liczna reprezentacja miejscowej branży filmowej i gości zagranicznych (producentów, dystrybutorów, wysłanników festiwali filmowych i dziennikarzy)- to dowód, że kino pod Alpami ma swoją publiczność, niezmiennie krytyczną i wymagająca ale wciąż wierną.

Coś, co niewątpliwie musi zwracać uwagę przybysza z zewnątrz to przewaga widzów mocno dorosłych na festiwalowych widowniach. Oczywiście nie jest to kino o i dla seniorów ale to właśnie dojrzali kinomani przez tydzień decydowali o frekwencyjnym sukcesie imprezy. Tu się po prostu chodzi do kina na co dzień, ale także do teatru, opery czy galerii. Uczestnictwo w wysokiej kulturze to naturalny sposób bycia a nawet styl życia.

Zakwalifikowane do konkursowych pokazów filmy ubiegają się w Solurze o trzy główne wyróżnienia. Najważniejszym z nich i najbardziej cenionym jest Nagroda „Prix de Soleure” (60 tysięcy franków finansowana ze środków funduszu „Prix de Soleure” oraz kantonu i miasta Solura), do której aspirowały w tym roku trzy fabuły i pięć dokumentów. Na zdjęciu laureaci tegorocznego wydania.

WCZORAJ I JESZCZE DAWNIEJ

Gdyby spróbować  wypunktować najważniejsze wątki bieżącej produkcji fabularnej to dwa obszary może nie tyle dominują co owocują najciekawiej. To przeszłość, ta dawna, historyczna i ta aktualna, sprzed wczoraj oraz zmagania współczesnego człowieka z otaczającym go światem i własnymi demonami.

Zaskakujący wciąż jest powrót do wojennej i około wojennej przeszłości, co powinno dziwić w kraju neutralnym ale tylko przez moment, bo owa neutralność znaczyła przecież dla Szwajcarii uwikłanie we wcale nie neutralne sytuacje i wielopiętrowe zależności, rodzące określone, nawet skrajne poważne konsekwencje. A poza tym wciąż są tematy i sprawy mało dotąd rozpoznane filmowo.

Choćby autentyczna historia, opisana w bestsellerowej powieści „Le assaggiatrici” Roselli Postorino, której adaptacji podjął się Silvio Soldini. Jego  „Degustatorki” (Włochy/Belgia/Szwajcaria) to opowieść o młodej Niemce tęskniącej za wałczącym na froncie wschodnim mężu, która ucieka w 1943 roku do Prus z bombardowanego Berlina.  Lokalna władza nie zapomina jednak o niej i Rosa zostaje szybko dołączona do grupy kobiet, która mają pod nadzorem SS wykonywać codzienny rytuał kosztowania potraw przygotowywanych dla Hitlera, rezydującego w niedalekiej kwaterze, słynnym Wilczym Szańcu. Proceder trwa długie miesiące co skutkuje skomplikowanymi relacjami pomiędzy tytułowymi degustatorkami ale też umundurowanym otoczeniem. Staranna realizacja, dobre aktorstwo i zaskakujący finał.

Echa toczącej się nieopodal wojny pobrzmiewają złowieszczo także w interesującym i wartym zapamiętanie dramacie „A bras- le- corps” (Szwajcaria/Belgia/Francja) Marie- Elsy Sgualdo. Mieszkająca w przygranicznej wiosce nastolatka kwestionuje moralność swoich sąsiadów, opresyjnych i dogmatycznych protestantów, gdy ci, w trosce o rzekome bezpieczeństwo, nie chcą przyjąć francuskich uchodźców. Po tym, jak osobista trauma wywraca jej życie do góry nogami, uświadamia sobie, że nikt nie pomoże jej w znalezieniu własnej drogę do wolności z dala od świata przemocy i moralnej hipokryzji.

I jeszcze rozgrywający się w tuż powojennych realiach „Stiller” Stefana Haupta. Trzydziestokilkuletni mężczyzna siedzi w więzieniu w Zurychu i twierdzi, że nie jest słynnym i poszukiwanym rzeźbiarzem Stillerem, za którego go uważano. Po mistrzowsku złożona dekonstrukcja tożsamości, małżeństwa i sztuki, przyniosła Maxowi Frischowi światową sławę jako pisarzowi w 1954 roku. Pierwsza adaptacja filmowa powieści koncentruje się obecnie głównie na historii miłosnej głównego bohatera z chorą na gruźlicę tancerką Juliką.

WOJNA I DEKADENCJA

Nagrodę „Prix  de Soleure” 61. Solothurnfilmtage otrzymał film „Qui vit encore” (Szwajcaria/Francja/Liban) Nicolasa Wadimoffa. Pokazany po raz pierwszy na festiwalu filmowym w Wenecji, a potem na kilku innych imprezach, wszędzie spotykał się ze zdecydowanie pozytywnym odzewem publiczności. Także tutaj oglądany w skupieniu i ciszy, działał dojmująco, choć operuje bardzo skromnymi środkami, do minimum eliminując spektakularne obrazy i dźwięki. Wszystko wyrażają twarze i słowa. Na tle symbolicznej mapy Strefy Gazy dziewięcioro uchodźców opowiada o swoim dawnym życiu, stracie bliskich i próbach odbudowania go. W swym uzasadnieniu jury napisało: Film podołał niezwykle trudnemu zadaniu poprzez formę i treść: stworzył kontekst daleki od strefy wojny, aby lepiej zrozumieć fizyczne zniszczenia i ofiary w ludziach.

To przygnębiające i bardzo smutne ale europejskie spotkanie filmowe nie może teraz obyć się bez tytułów, traktujących o wojnie w Ukrainie, konflikcie w strefie Gazy czy zjawisku emigracji. I nawet, jeśli odczuwa się tu i owdzie symboliczne „zmęczenie materiału” u telewizyjno- kinowego widza, kadrami pełnymi zniszczeń, trupów i szturmujących granice uchodźców,  to niestety każdy dzień dostarcza nowego materiału do filmowej obróbki.

O tym ostatnim zjawisku mówiła „Solidarność” (Niemcy/Szwajcaria) Dawida Berneta, dowodząc przy pomocy pokazywanych sytuacji i zdarzeń, że Solidarność to postawa, którą ludzie chętnie celebrują, ale która w rzeczywistości często jest sprzeczna. Film zgłębia to zjawisko i ukazuje uniwersalną moc praw człowieka. Pięciu bohaterów i trzy strefy kryzysowe na Białorusi, Ukrainie, w Strefie Gazy i Izraelu ilustrują zarówno pozytywne, jak i negatywne aspekty solidarności. Dużą cześć zdjęć zrealizowano w Polsce, gdzie jak w reszcie Europy, po fali powszechnej pomocy ofiarom rosyjskiej agresji, przyszła pozbawiona spontaniczności rutyna i urzędniczo- proceduralna codzienność.

W  konkursie PdS także zaskakujący przede wszystkim formą (czarno- biała faktura zdjęć miasta niedalekiej przyszłości i powszechnej dekadencji) film Nikolasa Steinera „Czy pan wierzy w anioły, panie Drowak?” ( Niemcy/Szwajcaria). Wciąż patrząca na otaczający ją świat z optymizmem studentka bierze udział w kursie pisania, którego jedynym uczestnikiem jest Hugo Drowak, zgorzkniały, alkoholowy mizantrop. Kiedyś tworzył z pasją wiersze miłosne, aż rozczarowanie popchnęło go do alkoholu i izolacji. Pomimo oporu, Lena się nie poddaje: głęboko wierzy, że każdy zasługuje na drugą szansę i stara się rozpalić w Hugo na nowo jego kreatywność. W obsadzie gwiazdy niemieckojęzycznego kina: Karl Markovics i Lars Eidinger.

Dodajmy przy okazji, że w pokazywanym w Panoramie „Kosmosie” Germinala Roaux zagrała rzadko teraz obecna na ekranie wielka hiszpańska aktorka, Angela Molina, kiedyś  diva Bunuela i Saury.

A PUBLICZNOŚĆ…

… preferuje normalność. Choć czasem trudną do przeżycia i skomplikowaną ale jednak jakoś tam zrozumiałą i w finale czytelną. Tegoroczną Nagrodę Publiczności otrzymał film „Becaària” Erika Bernasconiego. Pokazana z wdziękiem i sympatią dla bohaterów historia 16-letniego Mario, który mieszka w małej wiosce w Ticino. Kiedy dotrze do jego wrażliwej natury, że jest i będzie częścią otaczającego go świata , podejmuje pierwsze niezręczne próby nawiązywania kontaktów społecznych, ale one rodzą problemy w szkole i niestety pogłębiają złe od dawna relacje z ojcem. Film jest adaptacją książki „Il becaària” pisarza z Ticino Giorgio Genetellego, wydanej w 2011 roku.

Nagrodę za najlepszy film krótkometrażowy otrzymał Lara Alina Hofer za  „Próba ścięcia drzewa w Zurychu”. Bohaterka tego świetnego dokumentu, niczym w Kafce, próbuje pozbyć się drzewa rosnącego za jej oknem, które przypomina jej o toksycznym byłym chłopaku. Jednak władze Zurychu odrzucają jej prośbę, jest wyśmiewana w internecie, a tabloidy donoszą o sensacyjnych historiach.

Luisa Zürcher odebrała nagrodę dla najlepszego filmu animowanego za swój film „Nie jestem pewna”. Fabuła tego błyskotliwie zrealizowanego obrazu relacjonuje pobyt w szpitalu, podczas którego doświadcza absurdalnych i zabawnych momentów pośród bólu i tęsknoty za domem. Jednocześnie próbuje odnaleźć się w szpitalnych procedurach i hierarchii.

A W PANORAMIE NASI I INNI

Wspaniałe i kilkakrotnie nagradzane na światowych festiwalach „Jezioro” Farricea Aragno. Para dojrzałych żeglarzy odbywa kilkudniowy rejs wokół tytułowego akwenu, momentami walcząc z żywiołem i wściekłym wiatrem ale stale odbierając namacalne sygnały wspaniałości miejsca i czasu, ludzi mieszkających czy wypoczywających nad wodą. Kamera dokumentuje pracowicie kolejne epizody, obserwuje bohaterów z bliska ale dyskretnie, wyławia smaczki i gesty. Wyjątkowe kino bez słów…

„Wilki” Jonasa Ulricha muszą być odnotowane bo jedna z głównych ról zagrał w nich Bartosz Bielenia, który zaproszenie na plan zawdzięcza z pewnością swej kreacji w „Ciele Bożym” Jana Komasy, które i w Szwajcarii odniosło sukces frekwencyjny i doczekało się świetnych recenzji. Fabuła jest prosta: 23-letnia Luana pragnie uciec od swojego bezpiecznego życia, w czym może jej pomóc znajomość z członkami blackmetalowego zespołu WLVS i ich tajemniczym nowym wokalistą, pochodzącym z Polski Wiktorem (Bielenia). Dziewczyna wyrusza w pełną zawirowań podróż, rozdarta między starym a nowym życiem, między nieprzewidywalnym zachowaniem Wiktora a narastającymi napięciami w zespole. „Wilki” odbywają z powodzeniem tourne po europejskich i światowych festiwalach (Zurych, Sao Paulo, Goeteborg).

W Solurze pokazano także świetną „Heldin” Petry Volpe ze wspaniała rolą Leonie Benesch w roli oddanej pielęgniarki, z niezachwianym zaangażowaniem pracującą na oddziale chirurgicznym, wnosząc ludzkie serce i serdeczność do opieki nad pacjentami. Liczne wyróżnienia w tym: nominacja dla filmu i aktorki do Europejskiej Nagrody Filmowej oraz  Złota Żaba na energaCAMERIMAGE w Toruniu za zdjęcia Judith Kaufmann.

Zamiast błyskotliwego podsumowania cytat z kończącego tegoroczny tydzień filmu szwajcarskiego wystąpienia Niccolò Castelliego, dyrektora artystycznego festiwalu: Wysoka frekwencja na wielu pokazach odzwierciedla znaczenie szwajcarskiego kina. Filmy szwajcarskie zagłębiają się w historie, które zarówno rzucają światło na nasze rozumienie kraju od wewnątrz, jak i oferują zewnętrzną perspektywę na Szwajcarię. Festiwal Filmowy w Solurze stał się tętniącym życiem miejscem spotkań”.

  1. edycja zaplanowana jest na 20–27 stycznia 2027 roku.

JANUSZ KOŁODZIEJ